Unioslem pioro I pisze, slowa plyna, tusz zastyga. Widze zarys mysli wokol mej istoty stworzonej. Rozbrzmiewa potega, traby niebieskie, dzwiek sie niesie. Hosanna. A to tylko opowiastka o kowalu I pieknej pomocy domowej. On nawet nie brutal ale lubi metal kuc, ona nie dziewica I lubi sie pruc. Zapalali miloscia on doniej ona do innego ale to historia dla mass nie dla odzwiernego. On ja raczy podarkami ona jego zbyciem, on namietnie ona nieuzyciem. Pozwol panno posfawolic, innym sie dawalas czemu mi bronisz. Nietobie me cialo do uzycia, kujesz rzelazo to nie ma kibicia. Jam and dziewcze delikatne nie dla brutala, wole byc sama niz twoim wasalem. Panno mloda z wiekiem powab stracisz a milosci mej nigdy nieutracisz. Wole Panie byc w tym stanie niz Ciebie wziasc w pobranie. Ona podupada, on maz twardy wykuty ze stali I odwazny. Czy dalej mnie zechcesz mezu urodziwy... Nie kobieto Bylbym potepiony. Ze bierzesz kobiete? Ze biore ladacznice, oddalas mlodosc huci a zycie afrodycie.
No comments:
Post a Comment